Idź.
- Idź spać.
Dziś znów się nie wydarzy...
- Zdarzy się nic.
Nic - nic.
- Już noc.
Noc.
- I Twój koc...
Nie śni się.
- Poci się.
Zaśnie...
- Nie zgaśnie.
Żyję.
- Żywi się...
Nadzieją...
- Na śniadanie.
- Nie, wstanie.
Idź.
- Idź spać.
Dziś znów się nie wydarzy...
- Zdarzy się nic.
Nic - nic.
- Już noc.
Noc.
- I Twój koc...
Nie śni się.
- Poci się.
Zaśnie...
- Nie zgaśnie.
Żyję.
- Żywi się...
Nadzieją...
- Na śniadanie.
Rzeczywistość...
Stała się bardziej czuła.
Co się stało...
Coś się dzieje.
To, co gdzieś istnieje... Istnieje!
Odpowiada tak szybko.
Na myśli
Na słowa
Słów gesty...
Uległa
Lecz swoja
Bez sugestii
W esencji nieruszona.
Naiwnie to...
Brzmi
Naiwność tego rodzaju...
Uwielbiona.
A mój oddech...
Nadal...
Potrafi...
I wtedy przyspiesza.
Zachwytem
Nad światem
Się miesza
Tym żyje. (tym żyję)
Złota świetlistość wpada przez bramy
Z Niebios
Na Ziemię
Spadamy... (Akt siódmy)