W dysharmonii...
Rozchwiana.
Mówią o niej...
Sypie żartami z rękawa.
Tak ma.
Gdy bywa
Szczęśliwie nieszczęśliwa...
Sama.
Sama
Sama...
Jakby nie całkiem...
Zawsze...
Naga.
W zwyczaju dziwnym
Myślami jasnymi
Wypełniam luki...
Znika
Nie wiem
Nie ma, nie wiem...
Nie gonię dnia.
Przeganiam łzy.
Ganię sny.
Co innego mi się śni... wszystko wypłakałam.
Teraz to zwyczajnie
Czasem się przydarza...
Nienawidzę tu
mieszkać.
I
nienawidzę stąd wyjeżdżać.
Zwłaszcza do
ludzi, zwykłości
nadmiaru.
Tupię i tańczę
Rozrzucam pomarańcze
Śmieję się z moich dzieci!...
Rozpuszczone w świat.
Niech sobie radzą z nimi
Niech radzą inni... nim upłynie czas...
Wszystkim robić na złość... szczęściąc się...
Niezależnie.
Blaskiem razić.
Trzeba zawsze
siły
Żeby z tego w coś niezwykłego...
Się uposażyć.
Pisanie nie daje wolności.
Zderzenia przeciwności...
Wolność daje... ręką na zasady machanie...
Będę sobie tak machać
Białą flagą z zieloną poświatą...
Na pożegnanie...
I mogą mówić
Że sobie tupię nóżką.
Niech mówią.
Wszystko bez znaczenia
Kiedy nie zamierzasz mówić...
Do widzenia.
Gdyby jednak zastał mnie koniec...
Moje ostatnie zdanie podkreślałoby życia schyłek:
Możecie pocałować mnie w mój zacny tyłek.
Tanie rymy.
Bez rytmu.
Bezsilnie.
Tak naturalnie.
Chwiejnie.
Zwykle...
Zlepki słów
wklepane
Jak akordy durnie grane...
Fortissimo
naciskane!
No ale...
A...
Aller!
Czasem dobrze się przemęczyć (naprawdę?)
W drodze...
Aby plan
wypełnić. (Tak wierzysz?)
Chcę do domu
Za szybko...
Za szybą widzę wszystko...
Deszcze radości
Zalewane falą złości...
Niezłomnie...
W kolce figa obleczona...
Po przeciągniętym końcu
Przedwczesne początki...
Niespokojnej
Monotonii...
Karmić nie chcę...
Dysharmonii. (Akt czwarty)