poniedziałek, 23 marca 2015

Trzaski w płomieniach.

Jeszcze
Jestem
W stanie
W razie czego
Rzucić wszystko w niepamięć...
Ale jak rdzawa stal...

Czasem wżera
Coraz bardziej krucha
Się staję.
Jeszcze...
Jestem...
W stanie...

Jeszcze wczoraj... tak było.
Ten uśmiech w kącikach
Marszczenia widzenia
Rozmywa się... rozpływa...
Serce zmrożonej truskawki
W białej czekoladzie...

I znów może.
Ciszą mówi... zawsze morze.
Oddech głębin wiosenny
Z brzegiem dzieli.
Mgliście, świetliście...
Każdy w końcu tonie w bieli.

Na żywej tafli
Iskrzą ciągle gwiazdy promieni.
Pikantnie
Drażnią źrenice...
Trzaski w płomieniach
I chrust pod stopami.

Brakuje mi ciepła.
Oczywiste.
Chciałam i chciałem.
Już niecieliste.
W nienasyceniu śnię nasycenie.
Odejścia w cudze marzenie.

czwartek, 19 marca 2015

Prolog - autoochrona.

Nie mogę patrzeć na dramat
Nie mogę słyszeć smutku
Nie chcę myśleć za dużo
I nie chcę się w sobie zapadać.


Durne filmiki idiotów
Wszystko, co śmieszne
Mruczenie czy miętoszenie kota
Jakaś banalna pierdoła.

Wszystko
Co pozwala mi trwać
Nie chwiać się
I nie stać.

środa, 11 marca 2015

Odejścia.

Ludzie w szarości odchodzą
Prochu rozdmuchanego niezgrabnie
Przez ziemskie powietrze.

Jak rosa z liścia spływa
Wymykam się nierozważnie...

Po niektórych z nas
Został tylko uśmiech.

Dziś Aniela
Wita swym imieniem Nieba.

Promienie Słońca
Przemykają po ciele...

Zbawiennie ciągną
Za sobą zasłonę szarości.

Ciepłe promienie
Odprowadziły dziś Ciebie.

"Jesteś w domu." - wytchnienie...
Prawda, niepewna...
Gdziekolwiek już byłaś... w Istocie. (w Istocie)


Zawsze nam brakuje tych, co odejść muszą. (Dla Babci.)

poniedziałek, 9 marca 2015

Dzieci wiedzą więcej.

Jest taka siła...

Poza nami.
W nas.
Poza zasadami.
Wbrew.

Gdy byłam mała
Wierzyłam w nią bezgranicznie
Że całe zło wobec niej
Gnie się.

A kiedy w świat wchodziłam
Nauczyli mnie
Że to wrażenie i z czasem niknie...
Znów wszystko sobie przypomniałam.

Jak w moim drugim śnie...

Jakimś cudem ocalałam.
Dzieci wiedzą...
Zawsze to powtarzałam.
Ale ludzie nie wierzą.

Oczy mrużą pobłażliwie.
Dlatego o tajemnicach...
Nie mówi się...
Głośno.

Część z nas nadal jednak wie
O tym, że zło...
Nie jest wszechmocne.
I można bagatelizować je... (nie przypisywać ważności)

Nie znaczy ignorować.

niedziela, 8 marca 2015

Po mojej stronie.

Pewnie
Mogłaby pójść...
 
Tą rodzinną drogą
Ale nią nie pójdzie.
 
Wybierze dla siebie tę właściwą
Trudniejszą...
 
I łatwiejszą
Na prostych zasadach opartą...

Może jestem dziwadłem tutaj
A może to zwykła inność.

Znów przestaje się bać.
Co ważne, spokojnie cieszę się z siebie.

Nie z buntem, jak kiedyś
I nie za wszelką cenę.

Bez potrzeby pokazywania.
Co dziwi mnie, bo sukcesu jeszcze nie miałam...

Po swojej stronie jestem.
I lubię to miejsce.

Im więcej siebie wiesz
Tym mniej strachu zjesz.

Nie muszę lubić ludzi.
Ważne, bym lubiła swoje życie.

Niepostrzeżenie się zestarzała...
Dosyć nagle.
 
I jakie to piękne
W takim wieku...
 
Odsiewać wszystko, co zbędne
Wszędzie.

sobota, 7 marca 2015

3 dni i 3 sny.

W każdym byłam skazana...
Za coś lub na coś.
Niewolna.

Niby nie całkiem winna...
Ale za każdym razem
Przegrywałam życie.

To o traceniu czasu... chyba.
Jedyne, co stoi nade mną, to klepsydra.
Przed nią nie uciekniemy...
 
Chociaż może da się i jej
Choć chwilami
Powymykać.

Już wiem.
Wcześniej nie wiedziałam, że wiem
A teraz wiem, to, co wiedziałam od zawsze...

Istnieją rzeczy tak ważne
A jakoś... od mojego zawsze
Dla mnie nieważne.

Wszystkie rany
Wszystkie zdrady
Umiem lekko puszczać w niepamięć.

Ludzie wołają mi na to...
Brak szacunku!
Do innych... Do siebie!

Ale jest coś poza tym wszystkim.
Ważniejsze nawet niż wybaczenie.
Nie zapomnienie...
 
Ale...
 
Życie.
Czyste.
Sama esencja.

Złożoność chwil.
Niezwykła kompozycja.
Chaos... z pozoru...

Jakby wyższa forma tego
Co staramy się
Sobie przez cały nasz czas...
 
Skrupulatnie zbudować
Kompletnie...
Wspólnie i spójnie...
 
Bo... się powinno...
Że to nie tak, myślę.
Czy nie dlatego się męczymy...

Gdy przecież widzimy
Co nam nie działa lub działa opornie...
Po co się tego trzymać upornie?! (upiornie)

Z każdym dniem coraz mniej przeszłości
Odchodzą pozytywne i złe zaszłości.
Co zbędne, rzucić w zapomnienie...

Czy mamy, czy nie mamy siebie...
Myślę to i że nawet tu
Można poczuć się jak w niebie.

piątek, 6 marca 2015

Akceptowalnie.

Nie lubię ludzi.
Nie podobamy się mi.

Twórcy największych problemów
I najlepszych rozwiązań.

Cieszymy się
I krzywdzimy się.
 
Krzywimy się.
Krzywy świat.
 
Na krzywy ryj
Żyjemy.

Rozmyślnie lub bezmyślnie.
Na jedno czasem wychodzi.

Nikt nie nakazał się przejmować.
Mogę robić, co chcę...

Szczęśliwa
Jestem dla każdego aniołem.
 
Zraniona
Nienawidzę wszystkich.

Mogę iść w pomiętych ciuchach.
Będę spać w ciepłych skarpetach.

Wolność, wolność!
Szepcą liście pod butami.

Co z tego, że bym chciała.
Z chęci upleść można sobie sznur.

I po co.
Co się da, to się da...

Co się uda, to dobrze.
To się uda, co dobre...

A co nie, mój Boże...
Jest jak jest, mimowolnie... (proaktywność kończy się na kręgu naszego wpływu)
 
Bez woli?
Oddana niewoli.

czwartek, 5 marca 2015

środa, 4 marca 2015

Matka z dziećmi.

Dziecko wesoło się uwija.
Dziecko w wózku.
Ona zgrabna.
Młoda matka.

Fajkę zapala...
Coś majaczy na jej twarzy...
Siniak jeden, drugi...
Straszny.

Jesteś silna.
Tak, na tyle
Że nie musisz znosić tego bicia.
Nie tak winny... wyglądać życia.