wtorek, 20 lutego 2018

Łuk Koła.

W ciszy zawieszony
W mroku otoczony
Skromnie i dostojnie bez ruchu przemija...

Na iskry Ziemi i Sklepienia
Tu ludzi, tam natury
Widoki miewa...

W kojącym blasku
Udomowionego złota
Odwiedza nas

Dziś nisko
Jest
I idzie.

Wyjawiwszy swą pełnię
Obnaża i granicę
W nicości...

Spowity
Wisi
Na swym własnym łuku.

W miedź się przyobleka odchodząc
Za horyzont...
Z wolna umyka.

Jawi się w całości
Wbrew ciemności
Bo wiemy, że tam jest.

Więc staje się ciemnością
Dzięki naszym świadomościom
Istnienia jego.

A gdyby był
Naprawdę
Swym łukiem...

Czy nie w tym jego potęga
Że mimo swej całości
Nie boi się pokazać nieistniejącej małości?