sobota, 7 grudnia 2019
Zawiało.
Ale zachowaj wiarę
By szanse mogły zaistnieć
Zostaw otwarte drzwi
Co będzie
Nie wiem
Wiem, co robię
Ufam sobie.
poniedziałek, 2 grudnia 2019
Z natury...
I światła w czymś i czymkolwiek w ogóle
Nie zdejmuje z niego szaty kolców
W jaką się przyoblekło
Ani nawet nie sprawia
Żeby poczuło taką potrzebę.
Z natury wszystko jest światłem
Lecz różnice jasności są faktem nie do wyparcia.
poniedziałek, 25 listopada 2019
Wędrówki wiedźmy i tchnienie ducha.
Na obrzeża królestwa
Gdzieś ponad polami
Towarzyszyło jej słońce
Nad zaoraną ziemią
Rozciągało się zaorane niebo
Gęste grube poszycie
Nieprzyjaznej życiu zawiesiny
Opadało w spokoju na ziemię
Nie była to wilgoć
Nie była to unosząca się ziemia
Nie był to też dym
Powietrze stało
Apokaliptycznie
Gdzieś tu
Toczyła się wojna
Przemierzała wzrokiem szarości horyzontu
Z dzieciństwa nieznane...
W przyszłości będziemy mówić o tym
Że kiedyś tak było
Westchnęła
Do podróżującego z nią strażnika
Tak jak i my słyszeliśmy opowieści
Jak to wcześniej na wojnie się działo...
Taka spokojna
Majestatyczna
Dostojna
Cicha przemiana energii...
Kiedyś nie będzie śladu po tym mroku
Zostanie ujęty w mityczne opowieści
To będzie
Gdy ziemi zwrócimy powietrze...
niedziela, 17 listopada 2019
O pomyłkach.
Bardzo wiele razy się pomyliłam
Niezwykle wiele
Nadmiernie
Ponad przeciętnie...
I dzięki temu
Coraz wyraźniej
Wiem
Co widzę
I mimo tego, co targa...
Wdzięczna temu jestem
Bo rozumiem.
I widzę, że dobrze się dzieje...
Że ból tak dobrze przebiega..
Że na życzenie
I że dobrze działa... lekarstwo...
Czy mówi oszalała?
Wniknij w ból.
Wniknij w strach.
Wnikam w ból...
Wnikam w strach...
Zjadamy się od środka
Zjem go
Jak i mnie podjadał
Patrzę jak znika...
Poznaję czym jest
I komu służy
Wtedy...
Nie ma już istnienia potrzeby.
Czy głupi ten mądry, co w ból wchodzi?
Czy szczepi się na wzmocnienie?
Czy zbawienne to dla nas zdarzenie...
Hartowania niechybnego.
sobota, 16 listopada 2019
Gdy nie chcesz...
Lecz zachowujesz pewność
O mocy
Że możesz (chcieć może być móc lub bać się)
Wszystko się zmienia...
Nie mają na Ciebie nic
Nie rzuca cienia
Lęk
Z możliwości braku
Nie do ruszenia
Jesteś
Bez poruszenia
Wolny
I gotów na przyjęcie
Tego, czego sobie życzysz (bez chcenia - bezcelowość)
Tego, co dla Ciebie
Najlepsze.
Ciesz się.
wtorek, 12 listopada 2019
poniedziałek, 21 października 2019
wtorek, 15 października 2019
O modlitwie.
Jest potrzeba zaufania
Raz wypowiedziana...
Ona już od dawna działa
Od początku...
wtorek, 8 października 2019
Przyjemność ostrości.
Smaków jest niezmierzona ilość.
Wrażeniem jest ostrość...
poniedziałek, 7 października 2019
niedziela, 6 października 2019
Efektywność.
Innymi słowy:
Bez myśli odbiór jest czysty i niezakłócony.
niedziela, 29 września 2019
czwartek, 5 września 2019
Kroczenie.
Wpływa z góry i z dołu
Łączy się, co złączenia pragnie
Pragnienie pragnieniem się poi
Nic niczego się już nie boi
Nie ma potrzeby
Nie życia
Gdy żyjesz
I nie widzenia
Gdy widzieć możesz
Cóż to za siła rośnie
I wzbiera
Jakieś niedoświadczone formy przybiera
Każdym oddechem się wciela
Na ciele rozpościera
Niesie mnie wir tańca lotu
W którym wszystko mówię (kto zobaczy?)
Ciemności jaśniej widzą niż jasności
Jakby przejęły im widzenie
Chcą wstrzymać cel, marzenie...
Miękka i twarda
Turówka wonna
Trudna
Nie daje aromatu za darmo
Gdy ofiarowuje, to nie na darmo
Ze spokojem unoszę kieliszek
Ze spokojem nie mówię
Czego mówić nie teraz
Aktów woli tak zwany
Najwyższy nastał czas
Za miłością
Płyną już działania
Dusza świata w nich skąpana
Nie do odwołania
Wyborów dokonania
Gdy opadnie chaosu kurz
Wyłoni się z naszych burz
Ostoja wiecznie żywa
W harmonii
Zbawiennie prawdziwa (Prawda)
I mimo każdego kroku
Z podcięciem przeciwnym
Kroczymy
Odebrać, co do ciemności nie należy
Światło w światło stale wierzy.
niedziela, 25 sierpnia 2019
O świecie...
Kochany biedny świecie...
Genialny
Zepsuty
Piękny
W brzydocie
Ile jest ludzi na tobie
Ani jednego zdrowego
Chore umysły
I chore ciała...
Patrzę na przewijające się istnienia
Nieistnienia
Martwo otchłań przemierzających
Martwych już za życia
Dla siebie choć próbują coś zrobić
Odwracając wzrok od prawd
W egoizmie tonąc
Wszystkich ze sobą jeszcze bardziej topiąc
Chodzą pokrzywieni Przygarbieni
Posępni budzą się jak w dzień pogrzebu
Albo z maską
Materialnej sztuczności
Ze sporadyczną radością
Gdzie to nie ona winna być sporadyczna
Naturalność zgubiona
Zgubieni my pogubieni
Patrzę na nich
Wszystkich bez wyjątku chorych
W istocie przyglądam się sobie
I widzę części mnie w każdej osobie
A może każdy człowiek zwierciadłem
Komórki mojego ciała
Mniej lub bardziej chorej
Może dokładnie tak to działa
A może, gdyby choć jedna była zdrowa
Cały świat by się uzdrowił w chwili
Bylibyśmy dla nas
Bezwarunkowo wreszcie i trwale mili
Jestem
Tak samo nieistotna jak kluczowa
Dla świata
Przyszłam nas zbawić
Jak nie ja
Ktoś inny kiedyś
Tylko że on
To znów będę ja
A kiedyś...
Zawsze nie ma
Świat potrzebuje
Atomówki miłości
Nie widzę już dla nas innej możliwości...
piątek, 23 sierpnia 2019
sobota, 10 sierpnia 2019
Dobra Rada No. 29
A rób wszystko, co strach chce powstrzymać.
Wraz z ważnością istotności zewsząd wychodzą ciemności.
piątek, 9 sierpnia 2019
O Wielkości...
My jej nie mamy.
Ma się to tylko, co skończone...
A To płynie przez nas niezmierzone.
Nieskończone.
Dlatego tak potężne.
czwartek, 8 sierpnia 2019
Dobra Rada No. 28
Wiatr wspiera, koryguje zawahnienia...
środa, 24 lipca 2019
środa, 17 lipca 2019
Dobra Rada No. 27
Więc planuj tak, by zrobić więcej, nie mniej, Przyjacielu.
wtorek, 16 lipca 2019
Oddzielona mrówka.
Ten problem Człowieku?
Możesz z nim iść i pół wieku...
Po co Ci ten ciężar zgubny?
Zgub go.
Nim będzie Wszystkim za trudny...
piątek, 12 lipca 2019
O potrzebach.
Prolog
Miłość.
Nośnik odziany w radości
Przychodzi...
Przemienia...
Nadmiarowe ciemności...
Idziemy razem z Tobą
Z pewnością...
I pokorą.
Wszystkie Akty
Radości w sercu roznosząc
Niech płynie światło
Przeze mnie pewnie...
Rozsącza się w Ziemię
We wszelkie tutejsze stworzenie...
Urzeczywistnione marzenie.
Piję jasności
Wsysam promienie
Nienasączone nasączenie...
Patrz, to miłe
Nie stój w cieniu
Gdy światło rozbrzmiewa
Z gęstej tkanki światła tkana
Dzieje się w nas...
I pulsuje... Przemiana.
A cień...
Niech ściele się
Lecz jako tło dla nieba
Naprawdę tylko radości
Trwania
Nam trzeba.
Epilog
Radość.
Niedoceniona w swej pełni...
Ludzka i ziemska
Jedna istnieje potrzeba.
Jak jedyna słuszność
Działań wszelkich
Dotyczy tych z nas
Posłańców wielkich...
środa, 10 lipca 2019
Dobra Rada No. 26
Wszystko, co istotne, jawi się na drodze.
Nie zatrzymuj się.
Trwaj w podążaniu.
Nie oglądaj się na innych... (nie porównuj, nie oceniaj)
Nie szukaj, zauważ.
niedziela, 7 lipca 2019
Nie umiem.
Gdy wokół świszczą kule
Nie umiem na nie nie spojrzeć
Gdy w ciało obce ciała wpuszczam
Nie umiem dalej ich przepuścić
I iść bez strat ścieżką zarośniętą
Spowalniam się przez opór spraw
Pobocznie nieistotnych...
Nigdy mi się nie udało.
Mimo braku pomocy...
I pomocy ogromnej
Umieram.
I idę umierając.
Z różnymi uśmiechami...
Z wiarą, że tam czeka lepiej...
Nie czeka.
Po drodze rozsypuję się
Jak liniejące przed śmiercią zwierzątko.
Już nie jest wyzwaniem zostawić wszystko
Gdy nic się nie ma...
Nie dziwią z wyboru bezdomni
Bo większość z nas przecież domu nie ma...
Lecz choćbym wierzyć przestała...
Wiem.
Niechcący...
Że umiem.
wtorek, 2 lipca 2019
Nie tędy droga.
Gdy w Ciebie wątpię?
Gdy gęstnieje powietrze...
Nie czuję Cię Wietrze.
Zobojętnienia filtruje serce...
Nieważności, co chwilę tłoczonych.
W bezkresie otwartej przestrzeni
Wyjścia z niej nie ma...
Bo nie istnieją przecież ograniczenia
Dla drzwi i bram nie ma ścian.
Gdyby mur chociaż był...
Można by mieć nadzieję przejścia...
Na horyzoncie widzę
Swoje znikąd donikąd odejścia. Przypływ, odpływ, oddech czasu...*
poniedziałek, 17 czerwca 2019
Zdany test.
Nie raz powtórzy się to
Czego nie potrafisz
A gdy przyjdzie
Nie potknij się ponownie (możesz się znów pomylić)
(lecz nie tak samo)
Błąd ten sam cofa...
Nie wiadomo jak daleko i na jak długo
Zapętlona coda...
sobota, 15 czerwca 2019
czwartek, 13 czerwca 2019
Dobra Rada No. 25
Nie podejmuj kroków na kredyt...
Choćbyś chciał.
I zwłaszcza wtedy.
Z biedy tylko biedy.
Problem i problemy... (problemy)
"Później" ostatecznie nie ma.
wtorek, 11 czerwca 2019
poniedziałek, 10 czerwca 2019
Dora Rada No. 23
Przedwczesność nieuchronnie prowadzi do punktu przedwczesności
A droga powrotna...
Czasem go omija...
I wiedzie do niego z doliny.
niedziela, 9 czerwca 2019
środa, 5 czerwca 2019
niedziela, 2 czerwca 2019
Wina strachu.
Na dnie...
Sedno leży.
Pod warstwami zrzuconymi
To, co najmniejsze, zalega.
Największe do zdjęcia
Pełni odsłonięcia...
Objęcia.
Pyłki kurzowe
Szarociepłości wzajemnie stulone
Tulą do siebie lęki...
Chowają najistotniejsze i zamierzchłe męki
Chowają się w sobie
Uśpione... pamiętają o Tobie...
Nie chcą się rozpraszać
Jeszcze chwilę czasu nie wygaszać...
Ze świtem ruszone
Zostały dostrzeżone.
Przez noc się wzdrygnęły
I szybko zasnęły.
Na kurzu pozostał rytmiczny ślad
Przestrzeni bezwietrznej...
Dziwnie kroki stawiane
Bezwzględnie wszystkie są zapisane.
Tak widocznie... nieodczuwalne
Kłębki myśli...
Były.
Przeganiane oddechem skróconym
I wszystkim tym... niezamierzonym.
To, co najsubtelniejsze
Najsilniej dotyka.
Pyłek najmniejszy wszędzie się wtyka
Pokazuje ważne... i co umyka.
Zachwialiśmy się (pięknie przyjemnie)
Na międzyczasu drodze. (momentu namiętnie)
Usypianie obaw pojeniem...
Między sobą i nie sobą, a marzeniem.
Przerażenie.
Bez gotowości
Przez 50 lat można się układać (czasowe trudności)
Procesem nieskończonym
Przewlekle radość odkładać. (praktykowania radości)
Wina strachu...
Winna potrzeba.
Jeszcze...
Ciągle...
Jestem tu
Gdzie mnie nie ma.
niedziela, 3 marca 2019
Doświadczania...
Czego można nie chcieć
A co się może przytrafić
I zaskoczyć.
Jakby było nowe
Jakby nic przed tym
I nic po tym.
Jest tak...
Gdy jest tak
Że niczego nie brak (że wszystko jest)
Nie zdąży się nawet pomyśleć...
To co wyjątkowe.
środa, 13 lutego 2019
Dobra Rada No. 21
Nie przywiązuj się do niczego
Nawet do nie przywiązywania się.
Pozostań bezwzględnie wolny...
Czy to rada ze strachu?