Tu nie ma wskazówek.
Na próżno ich szukać.
Istnieje tylko
Zdecydowanie i wiara.
Nasze działania.
niedziela, 26 lipca 2015
wtorek, 14 lipca 2015
Rzeczywistość.
Rzeczywistość...
Stała się bardziej czuła.
Co się stało...
Coś się dzieje.
To, co gdzieś istnieje... Istnieje!
Odpowiada tak szybko.
Na myśli
Na słowa
Słów gesty...
Uległa
Lecz swoja
Bez sugestii
W esencji nieruszona.
Naiwnie to...
Brzmi
Naiwność tego rodzaju...
Uwielbiona.
A mój oddech...
Nadal...
Potrafi...
I wtedy przyspiesza.
Zachwytem
Nad światem
Się miesza
Tym żyje. (tym żyję)
Złota świetlistość wpada przez bramy
Z Niebios
Na Ziemię
Spadamy... (Akt siódmy)
piątek, 3 lipca 2015
O sile śniła.
Nocą pływała w rozległym basenie.
Bez lęku.
Nad ranem zobaczyła jego głębię.
Pływała dalej,
Przy bezchmurnym niebie,
Gdy właściciel wyciągnął korek...
Złośliwie.
Jej,
Lecz i sobie.
Nie podobało mu się,
Że działa, jak chce
I nie boi się. głębokości
Niewzruszona
Poszła
W innym miejscu pływać.
Właściciel
Bez wody
Zaczął dogorywać.
czwartek, 2 lipca 2015
Szamotanie.
Wierzyć...
W ludzi.
Wierzcie lub nie
Pod koniec
Dobry dzień
Zawsze wygrywa.
Nie potrzebuje już
Do tego wina.
Choć może
To i Jego wina...
I wszystko to z ciepłem
Do świętowania i do melancholii
Mam dwa kieliszki.
Wino z obydwu
Tak samo smakuje.
Dobrze teraz to czuję...
Oj, jestem już daleko
Co innego mogę zrobić?
W ludzi.
Wierzcie lub nie
Pod koniec
Dobry dzień
Zawsze wygrywa.
Nie potrzebuje już
Do tego wina.
Choć może
To i Jego wina...
I wszystko to z ciepłem
Porannych zachodzących promieni
W przestrzeń powietrzną
Umyka.
Umyka.
Wino jest magiczne.
To, co nas odrywa
Odkrywa.
Dobre, co niebezpieczne.
Chcemy
Chcemy
I boimy się
I to jest piękne.
I jest niebezpieczne...
Przyzwyczajeni do granic.
Tracone z horyzontu
Budzą strach.
Nie dobrze wtedy stać...
Gwiazda
Jedna
Nad drugą
Nad drugą
Zawieszona... (spadać...)
Do świętowania i do melancholii
Mam dwa kieliszki.
Wino z obydwu
Tak samo smakuje.
Dobrze teraz to czuję...
To przyjemne wino
Co tak słodko
Mnie usypia...
Zrywam wszystkoMnie usypia...
Ze wszystkimi
Niech mi będą dziś...
Obcymi.
I jeszcze dalej.
Biegnę za Nami
W drugą stronę...
Zostawiłam gdzieś, po drodze
Moją wiarę
Albo... zbuntowała się
I to ona mnie...
Czeka tam na mnie
Jak małe dziecko
Wskazuje
Dobry kierunek.
Dobry kierunek.
Jak małe dziecko
Co niepostrzeżenie
Zatrzymało siebie
Zwrócić naszą uwagę.
Jak mogłam
Ją zostawić?
Ją zostawić?
Braku
Nie zauważyć?
Tak wygląda ludzi psucie:
Nie zauważyć?
Tak wygląda ludzi psucie:
Z wiary wyzucie.
Bez celu
Bezczelni?
Wczoraj wybrałam.
Wierzyć w ludzi... niż ich nie lubić.
Decyzja padła.
Będzie nieupadła.
Będzie nieupadła.
Rosnę w siłę.
Zmiotę wszystko
Co mi się nie podoba
Z drogi!
Pedantycznym zamiarem
Wybaczam
I na wieczność
Zostawiam.
Tańczę na tarasie
Ze złości śmiać się.
Wytarta granica
Uśmiechu...
Na zawsze zostaje...
Otwarta...
Jestem
Nienormalna!
Nienormalna!
Co innego mogę zrobić?
Pociągnąć ich za rękę
Nie godzić się
Na bezsensowną udrękę?
Przyszedłeś
Na ziemię...
Na chwilę...
Na chwilę...
Dziękuję Ci... za nie.
Z każdym łykiem
Z każdym łykiem
Wina
Miłość... winna
W serce napływa...
Wczorajsze słowa...
Dziś w piasku kaca głowa.
Nie będę
Ślepo szalona.
Podpisano,
Niewzruszona. (Akt szósty)
W serce napływa...
Wczorajsze słowa...
Dziś w piasku kaca głowa.
Nie będę
Ślepo szalona.
Podpisano,
Niewzruszona. (Akt szósty)
Subskrybuj:
Posty (Atom)