czwartek, 5 września 2019

Kroczenie.

We mnie rodzi się piękno
Wpływa z góry i z dołu
Łączy się, co złączenia pragnie
Pragnienie pragnieniem się poi
Nic niczego się już nie boi

Nie ma potrzeby
Nie życia
Gdy żyjesz
I nie widzenia
Gdy widzieć możesz

Cóż to za siła rośnie
I wzbiera
Jakieś niedoświadczone formy przybiera
Każdym oddechem się wciela
Na ciele rozpościera

Niesie mnie wir tańca lotu
W którym wszystko mówię (kto zobaczy?)
Ciemności jaśniej widzą niż jasności
Jakby przejęły im widzenie
Chcą wstrzymać cel, marzenie...

Miękka i twarda
Turówka wonna
Trudna
Nie daje aromatu za darmo
Gdy ofiarowuje, to nie na darmo 

Ze spokojem unoszę kieliszek
Ze spokojem nie mówię
Czego mówić nie teraz
Aktów woli tak zwany
Najwyższy nastał czas

Za miłością
Płyną już działania
Dusza świata w nich skąpana
Nie do odwołania
Wyborów dokonania

Gdy opadnie chaosu kurz
Wyłoni się z naszych burz
Ostoja wiecznie żywa
W harmonii
Zbawiennie prawdziwa (Prawda)

I mimo każdego kroku
Z podcięciem przeciwnym
Kroczymy
Odebrać, co do ciemności nie należy
Światło w światło stale wierzy.